redakcja | kontakt | prenumerata | reklama | Jestes niezalogowany  |  ZALOGUJ  

AKTUALNOSCI
ARTYKUŁY
BLOGI
ENCYKLOPEDIA
FORUM
GALERIA
KALENDARZ
KONKURSY
LINKI
RANKING
SYLWETKI
WYNIKI
ZDJĘCIA


Jedno z najsłynniejszych pytań w naszym Polskim światku biegowym brzmi "Dlaczego biegacze z Niemiec nie przyjeżdżają do naszego kraju na duże, słynne biegi?". Przecież wiele z naszych imprez jest doskonale zorganizowanych, nie tylko na europejskim ale i światowym poziomie. Tymczasem dziesiątki jeżeli nie setki tysięcy biegaczy z Niemiec choć mają często na nasze największe maratony raptem po 200 - 300 kilometrów, to udają że taki kraj jak Polska na mapie światowych biegów zupełnie nie istnieje.

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta, choć jednocześnie niezwykle skomplikowana. Biegacze z Niemiec nie przyjeżdżają do Polski z tego samego powodu, z którego biegacze z Polski nie przyjeżdżają na biegi... na Ukrainie.

Odpowiedź dość pokrętna, ale logiczna i spójna. Nie ma jakiegoś konkretnego i dominującego powodu - jest za to wiele małych, czasem przypadkowych a czasem jakoś uzasadnionych argumentów które skutkują tym, że gdy pojedziesz na maraton do Barcelony to spotkasz 200 biegaczy z naszego kraju, jak pojedziesz do Izraela to spotkasz kilkudziesięciu biegaczy z Polski - a jak pojedziesz na maraton rozgrywany 30 kilometrów na wschód od naszej granicy - to możesz nie spotkać nikogo.

Na miesiąc przed Świteź Maratonem rozgrywanym właśnie na Ukrainie zamieściliśmy artykuł zapraszający do startu w tej imprezie. Spotkał się on z dużym zainteresowaniem, jednak na miejscu wśród biegaczy spotkaliśmy tylko jedną zawodniczkę z Polski, która przyjechała nad jezioro Świteź z mężem na wczasy. O biegach organizowanych tuż za naszą wschodnią granicą w Kowlu pisaliśmy w latach ubiegłych - i były to bardzo dobre, zachęcające do udziału recenzje. Efekt? Polaków na starcie tylu, ilu Niemców w Poznaniu na maratonie - czyli brak :-)


To nasze główne przemyślenie po powrocie z maratonu na Ukrainie. Oczywiście, można powiedzieć, że to impreza kameralna, że do Kijowa na maraton jeździ więcej osób. Niemniej czuliśmy się dziwnie i zadawaliśmy sobie pytanie DLACZEGO NAS TU TAK MAŁO co kilka kroków.

Jaki był Świteź Eko-Maraton? Kameralny. Dobrze zorganizowany. Rzeczywiście ekologiczny - z kubeczkami kartonowymi, bez słynnych plastikowych kubeczków. Trasa szybka, po życiówki, prowadząca przez dające cień lasy. Start o 6 rano, o wschodzie Słońca - więc idealnie do biegania. Reszty dowiecie się z filmu. Jeżeli Was nie było - a na pewno nie było - to warto przemyśleć ten kierunek za rok.

Sergiej - good job :-)

Więcej naszym maratonów czeka na Was jak zawsze na stronie 201races.com



Komentarze czytelników - 5podyskutuj o tym 
 

henry

Autor: henry, 2019-08-20, 09:51 napisał/-a:
Dlaczego Polacy nie jadą na Ukrainę, ponieważ nie lubimy Ukraińców. Byłem na wycieczce ponad tydzień, moje odczucie jest takie , że gdyby mi zginął samochód , bagaż czy bym zachorował to miałbym na Ukrainie spory kłopot. To samo dotyczy Białorusi może częściowo Litwy , Łotwy czy Estonii. We wszystkich tych krajach byłem jeden raz i wystarczy a w Holandii byłem chyba ponad 30 razy pomimo,że jest tam dużo drożej.

 

Admin

Autor: Admin, 2019-08-20, 12:22 napisał/-a:
A kogo lubimy? Rosjan? Niemców? Czechów? Litwinów? Zasadniczo nie lubimy nikogo. Arabów, Murzynów, Żydów, Pakistańczyków, Bangladeszan, lekarzy, prawników, sędziów, nauczycieli, Januszy, Grażyn, psów, krów, wielbłądów.

 

GrzelaB

Autor: GrzelaB, 2019-08-20, 22:45 napisał/-a:
To chyba nie chodzi o to czy biegacz kogoś lubi czy nie lubi. Nie chodzi też o to, że zostanie okradziony.Nikt z biegaczy się chyba czymś takim nie kieruje. Ja przynajmniej, nie zakładamz góry, że coś mi sie nagle przykego przytrafi. W naszym kraju też mnie mogą okraśc, czyż nie? Mam wrażenie , że te mało oblegane maratony i inne biegi gdzieś nam często umykają i to jest może przyczyną, że się na nie nie wybieramy. Ja w każdym razie jesli mam ochotę to jadę, nie zastanawiając się nad tym co tam gdzieś będzie .Ufam, że będzie fajnie i to wszystko. Co do Ukrainy to mam tylko taki mały problem, że oto musze wyrobic paszport, który to pewnie, bedzie leżal w szufladzie przez kolejne lata. Ale chyba się zdecyduję. Pozdrawiam :)

 

arek.m

Autor: arek.m, 2019-08-21, 22:34 napisał/-a:
Sam się kiedyś zastanawiałem nad tym tematem. Problem to dojazd. Przekraczanie granicy niemiecko- polskiej trwa sekundę, a polsko - ukraińskiej 3 godziny lekko licząc. Plus drugie tyle z powrotem. Można skorzystać z tanich linii lotniczych ale to ogranicza miejsce do kilku dużych miast na Ukrainie w których dodatkowo nie ma maratonu ,np. Lwów. Koszt lotu jest taki sam jak do Barcelony więc Lwów musi przegrać. No i sam bieg, czyli trasa musi przyciągać biegacza atrakcyjnością ( nie każdy jest masochistą jadącym kilkaset kilometrów by biegać pętle po polach z muchami w roli aktywnie dopingujących kibiców:))) Jak trasa jest atrakcyjna, a wręcz kultowa to biegacze się znają, przykład: Bojko Trial w ukraińskich Bieszczadach - setki Polaków. Nie odniosę się do nacjonalistycznego komentarza Henrego, bo to nie moje klimaty.

 

Admin

Autor: Admin, 2019-08-22, 09:15 napisał/-a:
W tym roku granicę Polsko - Ukraińską pokonywaliśmy w dwie i pół godziny. Powrotny kierunek ze względu na strajk włoski Polskich celników zajął nam 3 godziny. Pozdrawiam wszystkich, którzy marzą o wyjściu Polski z EU i powrocie kontroli granicznych :-)

 



Serwis internetowy EUROCALENDAR.INFO
post@eurocalendar.info, tel.kom.: 0512362174
Zalecana rozdzielczosc: 1024x768