redakcja | kontakt | prenumerata | reklama | Jestes niezalogowany  |  ZALOGUJ  

AKTUALNOSCI
ARTYKUŁY
BLOGI
ENCYKLOPEDIA
FORUM
GALERIA
KALENDARZ
KONKURSY
LINKI
RANKING
SYLWETKI
WYNIKI
ZDJĘCIA
31 maja 2019, 09:00, 3295/172269
Admin
Michał
Walczewski
Maraton poniżej 02:00:00 - Eliud Kipchoge i cyrk dla biegacz




      

Trzy tygodnie temu światowe media obiegła informacja, że jesienią Eliud Kipchoge po raz drugi zaatakuje granicę 2 godzin w maratonie. Po raz drugi, gdyż jak zapewne wszyscy pamiętacie atakował już tę granicę w 2017 roku w ramach akcji Nike Breaking2. Wtedy osiągnął czas 02:00:25 i do złamania zaczarowanej granicy zabrakło zaledwie 26 sekund.

O ile dwa lata temu nikt nie dawał mu większych szans na sukces, o tyle w tym roku wszystkie media jak jeden mąż podchodzą do tematu entuzjastycznie. Wszak wtedy miał "do urwania" ponad 2 minuty, a teraz tylko 26 sekund!

Bardzo zraziło mnie nazywanie Kenijczyka - że pozwolę sobie na kilka cytatów z artykułów internetowych - "Bogiem biegania", "Najszybszym człowiekiem świata", "Cytującym Konfucjusza maratończykiem" czy "Przerażającą maszyną do biegania". Euforia na wieść o kolejnej próbie nie ominęła oczywiście także naszych, krajowych mediów - w tym chyba kompletu tych biegowych. I nic w tym dziwnego, w końcu przecież piszemy o bieganiu.

Czy jednak taka reakcja jest uzasadniana? Nosiłem się z napisaniem tego artykułu dość długo dając sobie czas na ostygnięcie z pierwszych emocji. Jakoś nie po drodze mi do ogólnego zachwytu. Rodzi się wszak pytanie - czymże będzie w rzeczywistości tegoroczna próba? O ile dwa lata temu większość obserwatorów uznawała ją za sprytnie pomyślaną akcję reklamową firmy Nike, o tyle teraz wierząc że urwanie wspomnianych 26 sekund jest możliwe - wszyscy przyklaskują, podziwiają, i na zapas już oceniają że to możliwe.

Zastanówmy się jednak co takiego chce osiągnąć Eliud Kipchoge i wspierający go sponsorzy. Czy osiągnięcie wyniku 01:59:59 zostanie uznane za rekord świata? Z pewnością NIE. Rekord świata może paść wyłącznie podczas zawodów sportowych spełniających szereg iteracyjnych warunków. I nie chodzi tu tylko o atest trasy, jej dopuszczalny spadek, obecność sędziów z odpowiednimi kwalifikacjami i zawodnika z licencją. Chodzi o wiele więcej. Na przykład MUSZĄ to być zawody sportowe. Zawodnik nie może skracać trasy, posługiwać się niedozwoloną przepisami pomocą, nie może stosować zabronionych lub niedopuszczonych środków - w tym technicznych. Nie może mieć więc w butach sprężyn, na plecach balonu z helem a zawodnicy z nim biegnący nie mogą go choćby popychać do przodu. Nie mogą też wchodzić na trasę wypoczęci co np. 5 kilometrów by mu zającować.

Dlaczego to takie ważne?

Dlatego, że jak wszyscy pamiętamy, firma Nike zdecydowała się dwa lata temu na szereg "sztuczek" zwiększających szansę na osiągniecie dobrego wyniku. A więc próba - bo nie można tego nazwać maratonem - odbywała się na Torze Formuły 1 Monza, zawodnik czekał ze startem kilka dni na odpowiednie warunki atmosferyczne (temperatura, wiatr, wilgotność powietrza), pomagał mu szereg specjalnych zająców otaczających go wokół i chroniących od wiatru, a przed biegaczami jechać samochód z wielkim zegarem dodatkowo ciągnącym "wiatr".

Czy to dużo? Dużo. Wie o tym każdy, kto jechał rowerem za samochodem. Kolaże mówią na to "sztajer".

Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jak będzie wyglądała jesienna próba. Pewnie dowiemy się o tym wkrótce, ale nic nie wskazuje by miała ona odbyć się podczas jakiegoś normalnego maratonu. Jeżeli zaś odbędzie się w podobnej formule jak dwa lata temu, różniącej się ewentualnie tylko dodatkowymi "pomysłami" organizatorów, to czego będziemy w rzeczywistości świadkami?

Szanowni Państwo, będziemy świadkami cyrku dla biegaczy. Cyrku, bo przecież nie zawodów sportowych. Raptem sto lat temu rolę takich cyrkowych występów pełnili np. bokserzy walczący z kangurami w ringu. Tańczące bliźniaki Syjamskie i siłacze podnoszący tekturowe ciężary. Oczywiście świat mediów będzie oczarowany, zdjęcia bohatera powędrują na wszystkie nagłówki i pierwsze strony gazet, a jego - i jego SPONSORA - nazwa pojawi się we wszystkich stacjach TV, nie tylko w programach sportowych. Czy jednak słusznie?

Zupełnie niesłusznie. Nie będzie to żaden rekord. Wynik nie pojawi się w żadnym szanującym się zestawieniu rekordów lekkoatletycznych świata, nawet jako przypis. Nie będzie ani rekordem życiowym, ani najlepszym czasem sezonu. Tak osiągnięte 01:59:59 będzie... niczym. O czym się jednak nie będzie mówiło z wielu przyczyn - od "bo nie wypada", po "magiczna granica padła". Gówno prawda, nic nie padnie. Jedyne co się zmieni to to, że pieniądze przejdą z jednych rąk do drugich.

Choć przepraszam - źle piszę. Z zasłużonej sławy zostanie obdarty inny biegacz, który w przyszłości jako PIERWSZY POKONA GRANICĘ 02:00:00 w maratonie - zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Czym więc jest ów wynik 01:59:59 osiągnięty za pomocą sztuczek i pomysłów organizatorów takiej "próby"? Kuglarskim wynikiem nie mającym żadnego znaczenia. Czymś takim jak wygranie Tour de France z silnikiem elektrycznym wbudowanym w ramę roweru. Jak pokonanie rekordu świata w skoku wzwyż odbijając się z trampoliny. Jak skok w dal by jako pierwszy pokonać MAGICZNĄ granicę 9 metrów - skacząc ze skarpy w dół. Oczywiście pytanie jakich "środków" użyją tym razem organizatorzy. Czy Eliud Kipchoge będzie czekał na sprzyjający wiatr w plecy? Czy trasę wyznaczy się tak, by było maksymalnie i dopuszczalnie z górki? Czy może będzie biegł w kapsule ciągniętej za autem w celu całkowitej eliminacji oporów powietrza? Przykłady owszem, naciągane, ale... ale jakiekolwiek dodatkowe ułatwienia wymyślane specjalnie na potrzeby próby złamania 2 godzin powodują to samo - bezsens tak osiągniętego wyniku.

Wyobraźmy sobie skoczka narciarskiego, który jako pierwszy na świecie pokona odległość 300 metrów... na skoczni wybudowanej specjalnie dla niego, na tę jedną, jedyną okazję. Takiego 350 metrowego Mamuta zaczynającego się na czubku Pałacu Kultury. Tegoroczny projekt nosi nazwę "INEOS 1:59" - i chyba tylko marka INEOS będzie zwycięzcą w tym pokazie cyrkowym. Na pewno nie zyska na tym ani sport, ani kibice.

Czego będziemy więc świadkami jesienią? Jeżeli atak nie zostanie przeprowadzony podczas normalnego maratonu, podczas zawodów sportowych? Będziemy świadkami cyrku dla biegaczy. Niczego więcej.

Antoni Słonimski w jednym ze swoich przedwojennych żartów napisał "Polski biegacz Chała ustanowił rekord świata w biegu na 10.000 metrów. Rekordu jednak nie uznano, bo Chała biegł skrótami". I to chyba właściwe podsumowanie wydarzenia jakim będzie INEOS 1:59

Lubiących marketingowy bełkot zapraszam na stronę projektu INEOS 1:59. Można poczytać o zasadniczo niczym, bo głupot w stylu "od nowa zdefiniowanego DNA sportowców" chyba nie ma co komentować.

Komentarze czytelników - 12podyskutuj o tym 
 

Admin

Autor: Admin, 2019-05-30, 17:22 napisał/-a:
Myślę, że jednak są na świecie siły które dużo by zapłaciły - jaki maraton w Emiratach np. :-)

 

piotr72gd

Autor: piotr72gd, 2019-05-30, 19:19 napisał/-a:
Od zawsze gwiazdy przyciągają duże pieniądze, a złamanie 2 godzin w maratonie jest zarezerwowane tylko dla ELITY - tyle w temacie.
Kibicuje Eliudowi

 

bolo96

Autor: bolo96, 2019-05-30, 21:00 napisał/-a:
Zgadzam się, nie będzie to REKORD ŚWIATA, bo to i tamto...Osobiście mi nie pomaga w biegu auto przede mną czy grupą biegaczy. Jeśli nie mam mocy na dane tempo to nic nie pomoże. Pewnie w świecie Profesjonalistów gdzie każda sekunda się liczy wszystkie ułatwienia mają znaczenie na końcowy wynik.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw jestem pełen podziwu dla Eliuda, którego życiowym celem jest przebiegnięcie królewskiego dystansu w tak szybkim tempie. Utrzymanie go, mimo udogodnień, których nikt z nas na zawodach nie ma na co dzień, jest naprawdę trudne. Chwała mu za to, że podejmuje walkę...Osobiście życzę mu mocy w nogach, no i oczywiście osiągnięcia wyniku, o którym marzy, czyli 1:59:59

 

IroeN

Autor: IroeN, 2019-05-30, 22:53 napisał/-a:
Nikt nie twierdzi, że to będzie rekord świata w maratonie. Nikt nigdy nie biegł tak szybko maratonu niezależnie od warunków i tylko i aż to ma pokazać ta próba czy w "laboratoryjnych warunkach" jest to możliwe. EK na dzisiaj raczej nie ma się z kim ścigać o nowy rekord świata. Trudno się nie zgodzić z tym, że jest to obecnie najlepszy i jeden z najlepszych maratończyków w historii tej dyscypliny. Raczej żaden z biegaczy w takich samych warunkach jakie będą stworzone dla EK nie miałby szansy połamać tych 2h. Wiedza z tej próby zapewne pozwoli szybciej złamać granicę 2h w prawdziwych zawodach.

 

mimi

Autor: mimi, 2019-05-31, 08:10 napisał/-a:
LINK: http://www.youtube.com/watch?v=RX-FWSEmh8Y

Podrzucam link "z pomysłem" na pobicie rekordu świata na 9.58 Usain"a Bolt"a 100m ;-)
https://www.youtube.com/watch?v=RX-FWSEmh8Y

Osobiście uważam, że jeśl ktoś ustanowi rekord świata poniżej granicy 2h (z zachowaniem przepisów), to będzie bardziej znany w świecie lekkoatletów. Natomiast dla przeciętnego Kowalskiego jest "ważne", to o czym "trąbią media" ;-)

Czytelnikom i autorowi życzę wszystkiego dobrego i sukcesów w pokonywania własnych granic i barier :-)

 

Admin

Autor: Admin, 2019-05-31, 09:39 napisał/-a:
Film jest boski :-)

 

Guma1982

Autor: Guma1982, 2019-05-31, 11:14 napisał/-a:
LINK: http://www.wikipedia.pl/

Prawdopodobnie Za samo pisanie o Lakkoatletycznych Rekordach zamiast trafić na czołówki gazet można trafić ale do Piekła ( Droga przez mękę) Ponieważ to jest Teoretyzowanie Rekordy trzeba bić na trasie i arenach Myślę że czas 2 h 1 m 39 s to Bardzo dobry czas Nie ma za bardzo co krytykować A Ocenę można zostawić Odpowiedniej Organizacji Lekkoatletycznej zdaje się IAAF 1912

 

Belize

Autor: Belize, 2019-05-31, 17:18 napisał/-a:
Wszyscy się jarają rekordem a nikt nie zauważył "kolaży" :)

 

witas

Autor: witas, 2019-05-31, 22:24 napisał/-a:
Oczywiście, że wcześniej czy później rekord w maratonie pewnie zostanie ustanowiony na poziomie poniżej magicznej granicy 2 godzin.
I co potem?
Marazm ... bo nie będzie czego pobijać.
Zobaczcie co się dzieje w biegach 12h/24h/48h.
Ludzie sobie startują, ok. Ale coraz mniejsze jest zainteresowanie, aby ustanawiać rekordy na tych dystansach.
Nie ma chętnych.
Yannis Kouros tak wyśrubował najlepsze wyniki na tych dystansach, że nie widzę woli walki u najlepszych, aby nawet się zbliżyć do jego dokonań.
Te konkurencje sportowo umierają ...

Oby w maratonie nie ziściło się zdanie Kourosa po ustanowieniu rekordu w biegu 24h na poziomie 303 km: "Ten wynik przetrwa pokolenia".

 

stedy

Autor: stedy, 2019-06-06, 16:11 napisał/-a:
LINK: http://Kuryer Warszawski 1825 rok

Bieg na torze Monza w wykonaniu Eliuda Kipchoge nie był wcale pierwszym wydarzeniem w którym za pokonanie okreslonego dystansu biegacz otrzymywał gratyfikację finansową.Natomiast to właśnie biegacze a nie zawodnicy innych dyscyplin sportowych byli pierwszymi którzy za swoje wyczyny zarabiali niezłe pieniądze.bo już na początku IXX w.na zachodzie Europy modne były występy można by to nazwać zawodowych biegaczy.Zapowiadali oni przebiegnięcie pewnego dystansu w określonym czasie,pobierając oczywiście za swoje popisy opłaty od widzów.Różnica jak widać polegała na tym że zawodnikowi płacił nie sponsor tylko widzowie.Biegacze ci nie omijali również ziem polskich.A tak takie wydarzenie opisywała ówczesna prasa Warszawska. ""W letnią środę 7 września 1825 niemiecki szybkobieg Jan Goehrig o "6 wieczorem wybiegł z rogatek Marymonckich do Bielan drogą nad Wisłą,i w 35 i pół minuty wrócił gościńcem górnym na powrót.Ponieważ każda nowość zwykła bawić Warszawę,i to więc widowisko sprowadziło nadzwyczjnie wielką liczbę ciekawych widzów.Kilka tysiecy ludzi wysunęło się za rogatki,goścince i pola napełnione były ciekawymi.Uderzający był zaiste widok człowieka ,otoczonego wielką liczbą jeżdżców,który blisko półtorej biegł w zawody z końmi, i zmusił na koniec jeżdżców,że zmęczeni silnym kłusem,przed końcem mety galopu użyć musieli.Wracający do rogatek z tryumfem,na chwilę oznaczoną,biegun powitany był przez tłumy widzów oklaskami i okrzykami. Niezbyt wielkie okazywał zmęczenie sie,czerwoność tylko twarzy dawała poznać jak gwałtowne wzruszenie krwi musi towarzyszyć podobnie gwałtownemu ruchowi. W ciągu podrózy swojej trzymał najczęściej chustkę w ustach,dla bronienia nagłego działania powietrza na płuca". Stedy

 




Serwis internetowy EUROCALENDAR.INFO
post@eurocalendar.info, tel.kom.: 0512362174
Zalecana rozdzielczosc: 1024x768