redakcja | kontakt | prenumerata | reklama | Jestes niezalogowany  |  ZALOGUJ  

AKTUALNOSCI
ARTYKUŁY
BLOGI
ENCYKLOPEDIA
FORUM
GALERIA
KALENDARZ
KONKURSY
LINKI
RANKING
SYLWETKI
WYNIKI
ZDJĘCIA
Grecja, 13 maja 2019, 23:59, 1319/135594
Admin
Michał
Walczewski
Paweł Żuk wystartuje w biegu na... pięć tysięcy kilometrów

LINK 1: PROFIL PAWŁA NA FB
LINK 2: PROFIL ASFALTOWY CHŁOPAK NA FB
LINK 3: ARCHIWUM: ZAGRANICA - GRECJA



Na zdjęciu: Paweł Żuk na okładce czasopisma Ultra

Paweł Żuk to znany nam wszystkim Polski ultramaratończyk - Asfaltowy Chłopak. Z początkiem tego roku zasłynął zwyciężając w biegu na dystansie 1000 mil (1609 km) w Atenach (relacja z tego wydarzenia - TUTAJ)

Choć to oczywiście nie jedyne jego osiągnięcie - jest np. właścicielem Rekord Polski w biegu 6-dobowym wynoszący 753,172 km.

Znajdziecie go obecnie wszędzie: w gazetach, tv, licznych wywiadach - niedługo także na dniach znajdziecie go w swoich lodówkach :-) Nie może go zabraknąć także w naszym portalu - zwłaszcza, że głośnym echem niesie się wieść o jego przygotowaniach do kolejnego niewiarygodnego startu...

BIEGU NA DYSTANSIE 5000 KILOMETRÓW


Z tej okazji przeprowadziliśmy z Pawłem krótki wywiad, do przeczytania którego gorąco Was zapraszamy!

Michał Walczewski: Pawle, nie wiem czy pamiętasz, ale podczas Półmaratonu Wiązowskiego zapytałem Cię, co teraz - skoro wygrałeś bieg na 1609 kilometrów, to chyba czas zakończyć bieganie, bo już nic więcej nie można zrobić...

Paweł Żuk: - a jednak można. Są na świecie jak widać dłuższe biegi :-)

M.W. - Opowiadaj, skąd pomysł na start w biegu na 5 tysięcy kilometrów?

P.Ż. - Ciągle szukam nowych wyzwań. Biegi dłuższe niż wspomniane 1000 mil rozgrywane są na świecie. Takim chyba najsłynniejszym na dystansie 3100 mil (czyli 5000 kilometrów) jest bieg w USA. Rozgrywany od kilkudziesięciu lat do tej pory ukończyły zaledwie 42 osoby, w tym 7 kobiet - niektóre kilkukrotnie. Tam obowiązuje limit 100 kilometrów dziennie po czym zawodnicy odpoczywają. Jest także bieg TransEuropa rozgrywany raz na około cztery lata - także na dystansie 5000 kilometrów. W nim jednak pokonywane są każdego dnia określone etapy, po czym wszyscy zawodnicy nocują, i na następny dzień biegną dalej - taki Rajd Dakaru.


M.W. - Dlaczego więc nie któryś z tych biegów, ale właśnie po raz kolejny Festiwal Biegów Ultra w Atenach?

P.Ż. - Po pierwsze - tę imprezę już znam, a przy takim ekstrem każdy element jest ważny, takie niezbędne rozpoznanie. Ale co najważniejsze - bieg w Atenach posiada atest. Dzięki temu osiągnięty rezultat może być certyfikowany jako Rekord Świata.

M.W. - Jak wygląda trasa w Atenach?

P.Ż. - Cały festiwal ultra rozgrywany jest tutaj na płaskiej trasie, na pętli o długości 1 kilometra. Początek pętli i jej koniec znajdują się w hali sportowej dającej nam schronienie i będącej domem uczestników przez cały okres zawodów.

M.W. - Czyli mieszkacie w hali? Czy po prostu każdego dnia stawiacie się na trasie i dokręcacie kolejne kółka?

P.Ż. - Co ważne, zawodnicy podczas zawodów nie mogą opuszczać miejsca zawodów, czyli... trasy. Śpimy więc w hali na materacach, żyjemy tutaj cały czas. Nie wolno nam pójść na miasto jak to niektórzy sobie wyobrażają. Przepisy lekkoatletyczne mówią wprost - zawodnik przez cały okres trwania rywalizacji musi być na trasie. Wszystkie niezbędne sprawy "na zewnątrz" obsługują serwisanci zawodnika.

M.W. - Limit w biegu na 1000 mil wynosił 16 dni. Ty "wyrobiłeś" się w 14 dni i 20 godzin. Jaki jest limit tym razem?

P.Ż. - Na pokonanie dystansu 5 tysięcy kilometrów mamy 60 dni. Startujemy 12 października, i kończymy nie później niż 12 grudnia kiedy to trasa zostanie zamknięta.

M.W. - Czyli wychodzi 83,3 km dziennie?

P.Ż. - Tak. Choć wiadomo, że trzeba wygenerować pewien bezpieczny zapas. Przez tyle dni różnie może się zdarzyć, np. że któregoś dnia z przyczyn zdrowotnych trzeba będzie odpocząć.


M.W. - 60 dni w zamknięciu, cały czas na trasie + boksy zawodników. Jak wygląda takie życie?

P.Ż. - Jeszcze tego nie wiem, choć start we wspomnianym biegu na 1000 mil daje mi duże doświadczenie. Wiemy jak się przygotować, i co przeszkadzało nam podczas tamtego startu. Zawodnicy nie mają tak na prawdę własnych boksów, a tylko kawałek wyznaczonej podłogi. Dlatego też będę np. wiózł ze sobą specjalny namiot, w którym będę mógł się odseparować od rywali i publiczności. Zdaję sobie sprawę z tego, że 60 dni to zupełnie inna bajka niż 14 dni, ale... i tak nie da się wszystkiego przewidzieć.

M.W. - Myślisz, że meta jest realna?

P.Ż. - Gdybym tak nie myślał, musiałbym się już teraz poddać. To zabrzmi jak slogan, ale głowa jest najważniejsza, ciała po pewnym czasie i tak się już nie czuje. Obecnie z całym zespołem planujemy wszystko i zastanawiamy się co może pójść nie tak. Analizujemy każdy nawet najmniejszy szczegół zimowych zawodów, jak np. pył cementowy unoszący się w sali przez który dostałem bolesnej wysypki. Wszystko zapisujemy i zastanawiamy się co z tym zrobić.

M.W. - Znajdują się chętni na taki bieg?

P.Ż. - Organizatorzy wyznaczyli limit uczestników - 15 osób na 5000 km. Zapisanych jest już siedmiu.

M.W. - Są też "krótsze" dystanse?

P.Ż. - Tak. Oprócz dystansów sprinterskich takich jak 24-godziny czy 48-godzin, 6-dni, 10 dni itd. można też biec ponownie na 1000 mil, na 2000 kilometrów, na 3000 km i 4000 km.

M.W. - Czyli będzie tłum? :-)

P.Ż. - Raczej nie. Pamiętajmy, że poszczególne grupy startują osobno tak, by ich limity czasu kończyły się właśnie 13 grudnia. My startujemy na 5000 kilometrów pierwsi, kilka dni później Ci na 4000 km i tak dalej. Ostatni ruszą na trasę 12 grudnia zawodnicy z biegu 24-godzinnego. W efekcie nie można np. wycofać się po 3000 kilometrów i zostać zwycięzcą na tym dystansie. Liczy się wyłącznie Twój dystans.

M.W. - Jest więc duża szansa, że w niektórych dystansach nikt nie dobiegnie do mety?

P.Ż. - Powiem więcej. W naszej dyscyplinie jest tak, ze ZWYKLE nikt nie dobiega do mety. Wspomniany bieg na 1000 mil ukończyło nas AŻ dwóch, i był to najlepszy wynik w 14-letniej historii imprezy. Do tej pory ukończyło bieg łącznie zaledwie 9 osób. Podobnego biegu w Ameryce nie ukończył od kilku lat bodajże nikt.

M.W. - Ile wynosi opłata startowa w Twoim biegu?

P.Ż. - 10.500 złotych. Plus wszelkie koszty związane z pobytem, dojazdem, serwisantami, sprzętem, odżywkami itd.

M.W. - Dużo?

P.Ż. - Dużo, ale 2 miesięczny bieg nie może kosztować 150 złotych :-)

M.W. - Jakoś można Cię wspomóc?

P.Ż. - Wszystkich którzy mi kibicują zapraszam do zbiórki jaką prowadzimy na portalu ZRZUTKA.PL. Każda złotówka jest na wagę złota.

M.W. - Natychmiast wspieram!

P.Ż. - Dziękuję :-)

M.W. - Jak myślisz, co będzie największym zagrożeniem na trasie?

P.Ż. - Kłody pod nogi oczywiście może rzucić pogoda. Na początku (październik) może być jeszcze gorąco, na koniec w grudniu - zimno. Jednak najtrudniej będzie utrzymać wagę.

M.W. - Tzn.?

P.Ż. - Organizator ze względów bezpieczeństwa ma zasadę, że zawodnicy są na starcie ważeni. Podczas biegu nie mogą stracić więcej niż 10% masy ciała. Gdy ta granica zostanie przekroczona są automatycznie zdejmowani z trasy. Ja ważę 80 kg, podczas biegu na 1609 km straciłem... 7.5 kg w dwa tygodnie. Mimo że jadłem cały czas bez kłopotów. Zagadnienie więc nad którym bardzo pracujemy jest takie - jak biec przez 60 dni po minimum 83 km dziennie i nie stracić na wadze więcej niż 8 kilo...

M.W. - Pawle...

P.Ż. - Michałe :-)

M.W. - Mam nadzieję, że jeszcze dużo napiszemy na ten temat!



Komentarze czytelników - 2podyskutuj o tym 
 

Jarek42

Autor: Jarek42, 2019-05-13, 12:50 napisał/-a:
Gdzie jest granica między pasją a szaleństwem?

 

Admin

Autor: Admin, 2019-05-13, 12:53 napisał/-a:
Myślę, że na 5001 kilometrze. Choć dla mnie zwykle granica stoi gdzieś w okolicach 33-35 kilometra :-)

 



Serwis internetowy EUROCALENDAR.INFO
post@eurocalendar.info, tel.kom.: 0512362174
Zalecana rozdzielczosc: 1024x768